Liturgia
dnia dzisiejszego ukazuje nam postać świętego Jana Chrzciciela – człowieka,
o którym już prorok Izajasz powiedział, że „jest
głosem wołającego na pustyni” (J 1,23). Człowieka, który przygotował ludzkie
serca na spotkanie z Tym, który miał nadejść po nim, z Jezusem Chrystusem.
Ukazując człowieka odważnego i sprawiedliwego, który miał odwagę wytknąć zło i
niesprawiedliwość nawet królowi, który zabrał żonę bratu swemu.
Święty Jan Chrzciciel, jako człowiek odważny i sprawiedliwy, może być patronem
i wzorem dla wszystkich, którzy dzisiaj życie swoje chcą budować w oparciu o
sprawiedliwość, prawdę i miłość. Człowiek sprawiedliwy to ten, który
kieruje się prawdą i miłością. Bo im więcej jest w człowieku prawdy i
miłości, tym więcej i sprawiedliwości.
Sprawiedliwość
musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni
sprawiedliwym. Gdzie jest brak miłości, dobra, tam na jej miejsce wchodzi
nienawiść i przemoc. A kierując się nienawiścią i przemocą, nie można
mówić o sprawiedliwości. Stąd tak boleśnie odczuwana jest i widoczna
niesprawiedliwość w krajach, gdzie władanie opiera się nie na służbie i
miłości, ale, na przemocy i zniewoleniu. Warunkiem pokoju w sumieniu, pokoju w
rodzinie, pokoju w Ojczyźnie i świecie jest sprawiedliwość oparta na miłości.
Wszyscy bez wyjątku pragniemy pokoju. Ale pokoju nie można zachować tylko przez
słowne deklaracje, tylko przez słowa, choćby szczere, nie mówiąc o
demagogicznych. Stąd też dla pokoju i spokoju w Ojczyźnie, dla stworzenia
warunków do radosnego i owocnego budowania w domu ojczystym, trzeba najpierw
usunąć to wszystko, co naród odczuwa jako niesprawiedliwość społeczną.
Zbyt
wiele jest krzywd osobistych i społecznych wynikających z tego, że
sprawiedliwość nie idzie w parze z miłością, że ma wiele braków, a często jest
po prostu rażącą niesprawiedliwością. Spójrzmy przynajmniej na niektóre
oczywiste objawy niesprawiedliwości. Bardzo ważną sprawą dla chrześcijanina
jest uświadomienie sobie, że źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg. Trudno więc
mówić o sprawiedliwości tam, gdzie nie ma miejsca dla Boga i Jego przykazań.
Sprawiedliwość nakazuje więc uświadomić sobie tę niesprawiedliwość i krzywdę,
jaką czynimy naszemu narodowi, w zdecydowanej większości chrześcijańskiemu, gdy
urzędowo ateizuje się go za pieniądze wypracowane
również przez chrześcijan. Sprawiedliwość zabrania niszczenia w duszach dzieci
i młodzieży wartości chrześcijańskich, które wszczepiali od kolebki rodzice.
Wartości, które zdawały wielokrotnie najlepszy egzamin w tysiącletnich dziejach
naszej historii.
Sprawiedliwość
czynić i o sprawiedliwość wołać mają obowiązek wszyscy bez wyjątku, bo jak
powiedział już Platon: „złe to czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w
usta". Sprawiedliwość wobec siebie samego nakazuje, aby przesiewać
uczciwie przez sito własnego rozumu i własnej obserwacji całą lawinę słów
machiny propagandy. Sprawiedliwość nakazuje zawsze kierować się dobrą wolą i
miłością w stosunku do człowieka, który jest stworzony na obraz i podobieństwo
Boże i dzięki temu jest największą wartością po Bogu. Dlatego
i w wymiarze sprawiedliwości miłość człowieka bez żadnych względów
ubocznych musi być na pierwszym miejscu. Sprawiedliwość zabrania ograniczenia
wolności człowieka przez lawinę coraz to nowych, wygodnych dla władzy aktów
prawnych. Warto w tym miejscu przypomnieć tym wszystkim, którzy głoszą, że
działają w duchu humanizmu, że kierują się dobrem społeczeństwa słowa pewnego
mędrca, który mówił, że „im więcej ograniczeń swobód obywatelskich, tym ustrój
jest mniej humanistyczny”. To sprawiedliwość i prawo prawdy nakazuje nam z tego
miejsca już nie po raz pierwszy upominać się o ograniczenie swawoli cenzury,
która złe świadectwo wystawia dla przyszłości o naszych czasach, a dzisiaj
pozbawia ludzi możliwości pełniejszego poznania prawdy. To w imię
sprawiedliwości, nie pomijając tego, co było czasami niedojrzałe i
spontaniczne, i może zbyt krzykliwe w „Solidarności”, co wynikało z braku
doświadczenia, a nie ze złej woli, należy dojrzeć i podkreślić to wielkie jej
dzieło, jakiego dokonała w przebudowie świadomości Polaków. „To słowo – mówił
Ojciec Święty o „Solidarności” 1 stycznia 1982 roku – mówi o wielkim
wysiłku, którego dokonali ludzie pracy w mojej ojczyźnie, ażeby zabezpieczyć
prawdziwą godność człowieka pracy".
Niesprawiedliwością
jest wmawianie opinii publicznej, że „Solidarność” nawoływała tylko do
strajków, że z powodu strajków doprowadziła kraj do kryzysu. W liście swoim do
sejmu, 6 grudnia 1981 roku prymas Polski pisał: „Stwierdzić trzeba, że od
dłuższego czasu organizacje zawodowe świata pracy, w tym przede wszystkim
najpotężniejszy z nich NSZ „Solidarność” – walczą z wybuchającymi spontanicznie
akcjami strajkowymi". Zaś biskup Majdański mówił
do robotników: „Warto tu spojrzeć na inne kraje, gdzie strajki trwają od
dziesiątek lat, a wszystkiego jest w nadmiarze. Nie tu więc leży przyczyna
kryzysu". Sprawiedliwość nakazuje przyznanie każdemu należnych praw. A
więc i prawo do pracy zgodnie z wyuczonym zawodem i niemożność wyrzucenia z
pracy za przekonania. Mówił o tym prymas Polski 2 stycznia 1982 roku w
następujących słowach: „Jest jedna sprawa, która leży na sercu Kościoła. Jest
to sprawa zwalniania z pracy tych, którzy nie chcą wypisać się ze związku
zawodowego »Solidarność«. I przeciwko tej niesprawiedliwości, która jest
urąganiem prawom ludzkim występujemy...”. Była to odpowiedź księdza prymasa na
krzywdzące rozporządzenie, jakie wydał z polecenia Prezesa Rady Ministrów
generał Michał Janiszewski 17 grudnia 1981roku. Ten
problem do dzisiaj nie został rozwiązany. Sprawiedliwość domaga się, aby,
ludzie pracy mogli zrzeszać się w związki zawodowe im odpowiadające. W
encyklice Laborem Exercens
Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że „Związki zawodowe (...) nie powinny
podlegać decyzjom partii politycznych ani też mieć ścisłych związków z nimi. W
takiej bowiem sytuacji łatwo tracą łączność z tym, co jest ich właściwym
zadaniem, to znaczy zabezpieczenie słusznych uprawnień ludzi pracy w ramach
dobra wspólnego całego społeczeństwa, stają się natomiast narzędziem do innych
celów..." Jak ten problem wygląda w naszej Ojczyźnie, ludzie pracy
najlepiej mogą ocenić sami. W imię sprawiedliwości młodzież powinna mieć prawo
zrzeszania się w organizacjach odpowiadających jej aspiracjom
i światopoglądowi. Sprawiedliwość nakazuje uszanować wolę większości przy
wyborze rektorów na wyższych uczelniach i nie usuwać, wbrew młodzieży i
pracownikom Uniwersytetu, ze stanowiska tego ludzi mądrych i szlachetnych tylko
dlatego, że mają odwagę wypowiadać swoje poglądy i stawać w obronie praw
młodzieży akademickiej.
Sprawiedliwość
daje nam prawo, aby z tego miejsca, z którego od dwu i pół roku płynie gorąca
modlitwa serc udręczonych, daje prawo i obowiązek wołania o uwolnienie
wszystkich więzionych za przekonania, o naprawienie krzywd im wyrządzonych,
zwłaszcza krzywd moralnych. O uwolnienie bez żadnych warunków tych, którzy już
trzydziesty pierwszy miesiąc przebywają w areszcie bez procesu i wyroku.
Pracownicy
wymiaru sprawiedliwości muszą pamiętać, że w imię Bożej sprawiedliwości od
paragrafów ważniejszy jest człowiek. Że w naszej rzeczywistości często
paragrafy i przepisy prawne wykorzystywane są nie tylko dla odszukania
prawdy, ale i dla umęczenia człowieka. Stąd wielką krzywdą dla tego środowiska
jest pozbawienie możliwości pełnienia zawodu ludzi, którzy zdali sobie z tego
jasno sprawę i starają się uczciwie kierować sumieniem, a nie odgórnymi
zaleceniami.
Zdaję
sobie sprawę, że są to tylko niektóre problemy wynikające z braku
sprawiedliwości w życiu społecznym. Każdy z was tu obecnych mógłby na ten temat
mówić długo i wiele. My dzisiaj poprzestaniemy na tym, co powiedziałem.
Wzbudźmy refleksję we własnym sercu i skonfrontujmy ze swoim sumieniem, na ile
każdy z nas ma odwagę o sprawiedliwość się upominać. Na ile każdy z nas
sam jest twórcą sprawiedliwości, zaczynając od siebie, swojej rodziny, swojego
środowiska. Bo często nasza bierność moralna inspiruje niesprawiedliwość.
Tylko
pamiętając Chrystusowe słowa, że nasza sprawiedliwość powinna być większa niż
uczonych i faryzeuszów (por. Mt. 5,20), można będzie
przyjąć do siebie słowa błogosławieństwa wypowiedziane na Górze:
„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą
nasyceni” (Mt. 5,6).
Amen.